Wyglądał tak pięknie... Boże co ja mówię... Leżałam obok niego z brodą na jego klatce piersiowej i wpatrywałam się w jego twarz. Uniemożliwił mi ruszanie się poprzez rękę obejmującą mnie w tali. Śpię z obcym facetem... Czy to jest normalne? Jego loki bezwładnie spadały na czoło.. Ale najbardziej moją uwagę przykuły te nieziemskie zielone oczy. Chwila.. Co?! Podskoczyłam wystraszona.
-To ty nie śpisz?!
-Od jakiś 10 minut-wyszczerzył się
-Wystraszyłeś mnie.
-Czym? Oczami? To ja cię przyłapałem-dźgnął mnie palcem w brzuch.
-Na czym mnie niby przyłapałeś?
-Gapiłaś się na mnie.
-Wcale, że nie..
-Podobało ci się to co widziałaś?-zaczął się śmiać.
-Ha Ha Ha-powiedziałam do niego sarkastycznie i odwróciłam się do niego plecami, abu ukryć moje rumieńce.
Wstał i powiedział:
-Słodko wyglądasz jak się rumienisz.
Po chwili usłyszałam szum wody w łazience. Wstałam i przebrałam się. Tym razem nie będę tańczyła w mojej seksiastej pidnżamie. Zeszłam na dół, gdzie czekała już nasza grupa w wieku 12-14. Oraz Nathalie i chłopcy. Jak Harry się tam znalazł? Zespół siedział na ławce, a moja siostra z grupą na środku sali. Podeszłam do nich i objęłam kilka z nich ramionami.
-I co Mariany od czego dzisiaj zaczynamy??-zapytała Natt, na co wszyscy się zaśmiali.
-Jive!-zakrzyknęła radośnie ,,szanowna młodzież".
Właczyłam szybką piosenkę, przeznaczoną do tego tańca i zaczęliśmy.
*Perspektywa Louis'a*
Ja pierdole... Nigdy nie umiałbym tak szybko tańczyć...
-Koniec na dzisiaj. Przyjdzcie za tydzień.-oznajmiła Natt.
Już ta godzina minęła?
-No to teraz najgorsza grupa.. Chłopcy podejdźcie.-uśmiechnęła się Carly.
-Dlaczego jesteśmy najgorsi?-zapytał Hazz
-Bo nic nie umiecie.
*Kilka dni później*
*Perspektywa Carly*
Dzisiaj są urodziny mojej siostry. Trzeba zrobić jej jakąś niespodziankę. Hot 20 ^^ Wykorzystałam moment, że Nathalie była w łazience i poszłam do chłopaków.
-Sprawa jest.-powiedziałam
-Jaka?
-Natt ma dzisiaj urodziny i trzeba zrobić jakąś niespodziankę. Jakieś pomysły?
Tomlinson podniósł rękę.
-Słucham?
-Może wynajmiemy klub?
-Niby jak?
-Hmm... No nie wiem.. Normalnie? Pójdę do klubu zarezerwuję datę i już?-odpowiedział z podniesioną jedną brwią
-No to może idź?
-No to może pójdę?
-No to idź.
-No to idę.
-Gdzie idziesz?-nagle do pomieszczenia weszła Nathalie.
-Yyy.. Do sklepu po bułki.-odpowiedział jej Loueh.
-Ale przecież w kuchni jest cała reklamówka bułek.
-No to, yyy po chleb.
-Mamy chleb.
-Po jabłka?
-Mamy całą miskę jabłek.
-Dobra no! Ide na spacer.
-Ale przecież mamy spacer.
Wybuchnęliśmy śmiechem.
-Z tobą nie da się żyć.-westchnął Lou.
-Carly jakoś wytrzymała. Caaaaaałe 19 lat.
-Ledwo wytrzymałam.
-Pff, to spadaj-i wyszła.
Louis poszedł do tego klubu no i po te bułki.
Ja i Harry poszliśmy do sklepu po jedzenie i alkohol na imprezę. Niall i Liam zajęli się dekoracjami, a Zayn muzyką. Wyszłam ze Styles'em z domu i poszliśmy do TESCO.
-Co kupujemy?-zapytał.
-Na pewno nie bułki.
Po dwóch godzinach kłótni z Harry'm o to jaki sok bierzemy jechaliśmy do domu. I tak wygrałam ja z sokiem jabłkowym. Bo w końcu kto oparł by się mojemu urokowi osobistemu? No kto? I jeszcze ta moja skromność. Nie wiem kiedy znaleźliśmy się w studiu. Weszliśmy na salę. Nathalie jak zwykle kłóciła się z Tomlinson'em. Jak zwykle o nic.
-Ale dlaczego nie mogę stanąć tutaj?-zapytał po czym stanął metr od mojej siostry.
-Bo ty masz stać tutaj!-warknęła i pociągnęła go z powrotem na to miejsce.
-Stanowi to jakąś różnicę?
-Tak! W układzie twoje miejsce jest TUTAJ a nie tam!
Bardzo łatwo było ją zdenerwować. Bardzo.
-Ale ja chcę stać tam.
-A chcesz zbierać zęby połamanymi rękami?!
-Nieee.
-To stań do jasnej cholery tutaj!
Wykonał posłusznie jej polecenie.
-Możemy zaczynać.
Włączyłam piosenkę Best Song Ever i zaczęli tańczyć.. Chciaż nie wiem czy to można było nazwać tańczeniem..
*Kilka godzin później*
*Perspektywa Louis'a*
Reszta pojechała już do klubu, a ja miałem najtrudniejsze zadanie. Sprowadzić tam Nathalie. Po cichu wszedłem do jej pokoju. Leżała na łóżku z zamkniętymi oczami ze słuchawkami na uszach. Czyli chyba słuchała muzyki..
-Natt..
Nie uzyskałem odpowiedzi.
-Nath -powiedziałem trochę głośniej.
Nadal nic
-Nathalie! -krzyknąłem.
Otworzyła oczy i spadła z łóżka, a ja jak to ja:
Byłem chamski i zacząłem się śmiać.
Przestałem kiedy podeszła do mnie i walnęła mnie w twarz. Prawie się przewróciłem, ale drzwi mi pomogły. Teraz to ona zaczęła się śmiać. Przerzuciłem ją sobie przez ramię i pobiegłem do mojego samochodu.
-Gdzie ty mnie wywozisz?!
-Daaaaaaaalekooooooooo.
-Nienawidzę cię.
-A ja cię kocham.-mruknąłem pod nosem
-Co tam mruczysz?
-Nic, nic.
Podjechaliśmy pod wyżej wymieniony budynek. Był niepozorny, ponieważ był zbufowany ze starej cegły i nie miał żadnego szyldu.
-Co to jest?!
-Chodź i nie marudź.
-Nigdzie z tobą nie pójdę.
Odwróciła się do mnie plecami, a jej długie, proste brązowe włosy rozwiał wiatr.
-Nathalie, chodź.
-Nie. Nie ufam ci.
-Pójdziesz po dobroci czy mam cię tam zanieść siłą?
-To ma być groźba?
-TAK.
Mruknęła coś niezrozumiałego pod nosem.
-No dobra.
-No to może idź.
-No to może mi powiesz gdzie mam iść bo tak jakby nie wiem?
-Ahh no tak..
-Ahh no tak..-przedrzeźniała mnie
Chwyciłem ją za rękę i pociągnąłem na daną salę.
-Czemu tu jest tak ciemno?
-Bo...
Myśl Tomlinson, myśl.
-Nie udawaj, że myślisz, bo oboje wiemy, że nie umiesz.
-Zawsze jesteś taka.. Taka..
-Chamska? Wredna? Nie miła?
-Na przykład. A w szczególności dla mnie.
-Może po prostu cię nie lubię?
Ałć.
-Może życie nauczyło mnie takiego nastawienia do ludzi?
Już chciałem coś odpowiedzieć kiedy ta kontynuowała:
-Może moje życie nigdy nie było usłane różami? Może miałam więcej problemów niż przeciętna nastolatka?
Nie odpowiedziałem nic
-I co? Pan Wielki Tomlinson teraz nie wie co powiedzieć?
Błagam dojdźmy już do tej sali. Błagam. Jupi! Moje błagania zostały wysłuchane, ponieważ właśnie otwierałem drzwi. Światło się zapaliło, a z różnych miejsc wyskakiwali kolejno: Carly, Liam, Niall, Zayn, Harry, Perrie, Danielle, Vanessa, Maggie i Mellody.
-NIESPODZIANKA!
Z jej oczu poleciało kilka łez.
-Dziękuję wam. Nawet sama zapomniałam o tych urodzinach-zaśmiała się.
Wręczyliśmy jej prezenty.
*Dwie godziny później*
Każdy był już lekko wstawiony. Co pomagało tylko w grze w butelkę. Kręciła Nathalie i wypadło na Carly. W tym monencie na salę wszedł jakiś chłopak. Reszta raczej go nie zauważyła.
-Pytanie czy wyzwanie?
-Pytanie.
-Kochasz Matt'a?
-Nie.
-Bardzo dobra odpowiedź-powiedziała po czym dodała trochę ciszej-Też go nie lubię
Zaśmiały się.
-Jaki Matt?-zapytał Styles
-JA-uslyszeliśmy męski głos...