wtorek, 18 lutego 2014

Miłość leczy wszystkie rany... cz. 1

Imagin napisany z moją przyjaciółką.

**Oczami Natalie**
Razem z moją siostrą Carly prowadzimy studio taneczne. Nie cieszyłyśmy się wielką sławą, ale kilka grup miałyśmy. Właśnie skończyłyśmy prace z najmłodszą grupą gdy nagle zobaczyłyśmy naszego ojca, Paula z pięcioma chłopakami. Nie miałyśmy z nim dobrych kontaktów. Przez całe życie byłyśmy zdane same na siebie. Dlatego gdy Carly skończyła 18 lat wyprowadziłyśmy się do naszego studia. Moja siostra była ode mnie o rok starsza. Ojciec podszedł do nas i chciał się przywitać podchodząc bliżej lecz my cofałyśmy się.
-Czego chcesz?!-warknęła Carly.
-Czy to takie dziwne, że przyszedłem do moich córek?-
-Tak?-powiedziałyśmy równocześnie.
-Dobrze przejdę od razu do konkretów. Mam dla was propozycję. Wymyśliłybyście im taniec do ich nowej piosenki Best song ever. Zapłacę.-powiedział nasz kochany ojczulek <wyczuliście ten sarkazm?> wskazując na chłopaków stojących za nami.
-Ależ tato nie musisz płacić...-powiedziała przesłodzonym głosem Carly.
-Naprawdę?-zapytał z niedowierzaniem.
-Hahaha. Nie. Ile?-zapytałam z pogardą.
-Tysiąc. Na osobę.
Spojrzałyśmy na siebie porozumiewawczo i powiedziałyśmy:
-Zgoda. Co to za zespół?
-One Direction. Chłopaki podejdźcie.
-Więc.. To jest Harry, podrywacz jak ich mało, więc lepiej trzymajcie się od niego z daleka.-zaśmiał się.
-Nie. Będziesz. Nam. Mówił. Co. Mamy. Robić-warknęła Carly przez zęby
-Przecież jest waszym ojcem.-zaśmiał się jakiś pedałkowaty blondynek.
-On. Nie. Jest. Naszym. Ojcem. Od. Osiemnastu. Lat.- wycedziłyśmy równo przez zęby.
-Dokończ.-powiedziałam po chwili.
-Co?-zapytał Paul. No bo skoro nie jest naszym ojcem to z jakiej racji mamy na niego mówić tata?
-Dokończ przedstawianie, pedale.-powiedziała moja ukochana siostra. Po czym przybiłyśmy sobie piątkę z trimphującymi minami..
-To jest Liam, najbardziej dojrzały z całej grupy. To Zayn typowy Bad Boy. To Niall, największy żarłok. I Louis marchewkowo-pasiasty potwór.-zakończył swoją przemowę.
Niall szczerzył się jak głupi do sera. Zayn i Louis przygryzali dolne wargi. Liam nam kiwał, a Harremu stanął.. Szybki jest..
-Fajnie.-odpowiedziałam bez żadnych emocji.
-To ja was zostawię, poznacie się bliżej.-powiedział i już go nie było.
-Jaki macie poziom?-zapytała Carly
Oni spojrzeli na nas jak na UFO.
-No jaki macie poziom?
-No, ale jaki poziom?
-A po co tu przyszliście?
-Poznać was..-powiedział mulat o czekoladowych oczach.
-Tsa na pewno pytałaby was o poziom poznawczy.. Tak, na pewno.. Jaki. Macie. Poziom. Taneczny.-odpowiedziałam.
-Nie wiemy..-odpowiedzieli wszyscy.
-Dobra zatańczcie.. Yyy.. Macarenę!-wymyśliłam
-Czy Cię really popierdoliło? Nie będziemy tańczyć Macareny!-odpowiedział mi Louis.
Podeszłam do niego na niebezbieczną odległość:
-Przepraszam chłopczyku, ale wydaje mi się, że nie masz nic do gadania. Ponieważ JA tu wydaję rozkazy.- powiedziałam z miną zwycięzcy.
-Dlaczego nazwałaś mnie chłopczykiem skoro jestem starszy od ciebie?- odpowiedział mi unosząc jedną brew do góry.
-Skąd masz taką pewność?
-Ile masz lat?-zapytał kto? Tomlinson.
-19, a ty?
-No widzisz mała, ja mam 22.
-Mała to jest twoja pała.-powiedziałam i odeszłam.
-A sprawdzałaś?-zapytał z chytrym uśmiechem.
-Chciałbyś.
*Perspektywa Carly*
Hahah.. Boże nie mogę z tej ich rozmowy..
Włączyłam radio i zaczęli tańczyć.
-Harry nie kuś tak!-zaśmiała się moja siostra.
Ona zawsze była bardziej śmiała względem chłopaków.
-Spróbuję..-odpowiedział jej zielonooki. Swoją drogą ma bardzo ładne oczy.. Jezu, o czym ja myślę...
-Okay.. czyli wiemy, że nie umiecie tańczyć..-powiedziałam zrezygnowana
-Pff, mów za siebie.!-odezwał się Zayn.
-A gdybyśmy nie umiały tańczyć.. Jak myślisz miałybyśby studio taneczne?-zapytałam unosząc jedną brew.
-No.. Chyba nie..
-No właśnie. Jutro. Szósta rano. Macie być tutaj.-powiedziała stanowczo Natt.
-Okaay.
-To paa.
Podeszłyśmy do drzwi i otworzyłam je. Wyszli.
-A wy tu zostajecie ?-zapytał jeszcze blondyn.
-My tu mieszkamy.
-Aha.. okay..
-Nareszcie sobie poszli..-jęknęłam
-Ja tam ich lubię-powiedziała moja siostra.
Ze względu na późną porę poszłyśmy spać, żeby jutro nie zaspać.. a szczególnie ja..
*Rano*
-Carly! Wstawaj!-usłyszałam krzyki Natt z kuchni.
-Po co??-odkrzyknęłam.
-Za chwilę przyjdą chłopacy!
-Nie chce mi się!
-Zrobiłam naleśniki!
-Z czekoladą?
-Tak!
-Już idę!
Weszłam do kuchni i usiadłam przy stole. Nagle zadzwonił dzwonek.
-Dopiero wstałam!
-To trzeba było wstać wcześniej!-wytknęła na mnie język.
-Hej chłopaki!-usłyszałam radosny głos mojej siostry.
Wstałam i poszłam do nich w mojej seksiastej piżamie z zamiarem przywitania się. No co? To co, że ich nie lubię, ale kulturalnym trzeba być.
-Cześć.
Harry na mój widok wybuchnął śmiechem.
-Masz coś fo mojej seksiastej piżamki, Styles?
-Skąd znasz moje nazwisko?
-Po pierwsze: mam swoje źródła, a po drugie: zna je cały świat.
-Coś w tym jest...
-Nie udawaj, że myślisz.-odezwała się Natt.
*Dwie godziny później*
Od dwóch godzin próbowałyśmy nauczyć ich nauczyć układu, który Nathalie ułożyła w nocy. Czy ona nigdy nie śpi?!
-Poddaję się-powiedziałam
-Carly, przecież cały czas siedzisz!
-A wiesz jakie siedzenie jest męczące?
-Nie denerwuj mnie-krzyknęła Natt
-Nie krzycz na mnie!
-Będę. Dalej chłopcy ostatni raz! 1,2,3,4!
Zaczęli tańczyć. W wyniku czego Niall wylądował na Harrym. Tak.. Nie chcecie wiedziec jak to wyglądało..
-Gdzie wy wogóle mieszkacie?-zapytała nagle moja siostra.
-W hotelu.
-Możecie zamieszkać z nami. Po co macie niepotrzebnie płacić. I tak teraz będziemy się widywać codziennie.
-A Carly?
-Carluś, kochana moja siostrzyczko, najlepsza na świecie...
-Nie.
-Codziennie będę ci robić naleśniki z czekoladą.
-Okey.
-I widzicie? Nie ma problemu.. Muszę kupić zapas czekolady...
A ja tylko szczerzyłam się jak głupia.
*Perspektywa Harrego*
Coś chyba widzę, że Carly nie za bardzo nas lubi. Pojechaliśmy do hotelu po nasze rzeczy. Czy można zakochać się od pierwszego wejrzenia? Bo mnie chyba to spotkało... Zakochałem się w Carly... Teraz już to wiem.. Tsa, tylko problem w tym, że ona mnie nie lubi. Wróciliśmy do studia.
-Ale ostrzegamy, że jest tu tylko pięć pokoi. W tym dwa są zajmowane przez nas.-oznajmiła Nathalie.
-To co robimy?-zapytałem
-Jak to co? Ty śpisz z Carly, a ja z Natt-powiedział Tomlinson, oczywiście z bananem na twarzy..
-Tylko żadnych fałszywych ruchów, Tomlinson.
-I tak od razu się zgadzacie?-zapytał zdziwiony Niall.
-Nie mamy innego wyboru.
-Dlaczego?
-Bo tylko nasze pokoje mają podwójne łóżka..-tym razem oznajmiła Carly.
Dziewczyny zaprowadziły nas do pokoi. Nie powiem bardzo ucieszyła mnie wiadomość, że dzielę pokój z Carly. Nie żebym był jakimś zboczeńcem czy coś...
-Śpisz na podłodze.-powiedziała Carly.
I szczęście minęło. Wyszła.
*Wieczór*
-Ja już idę.-Oznajmiła Nathalie i poszła do swojego pokoju. Za nią oczywiście poszedł Tomlinson.
Wszyscy już się zebrali do spania. To chyba sam nie będę siedział, c'nie? Carly już leżała w łóżku. Na podłodze był tylko dywan. Najwyżej rano nie wstanę... Poszedłem do łazienki przebrać się i chwilę potem już leżałem na podłodze. Po chwili dostałem poduszką.
-Ałaa.. Za co?
-Już nie będę taka bezduszna. Chociaż poduszkę ci dam.
*Perspektywa Carly*
Usłyszałam huk. Bardzo głośny huk. Wyjrzałam przez okno. Burza. Od dziecka bałam się burzy. Zostało mi tylko jedno jedno. Usiadłam na Harrym, bo leżał na plecach strzeliłam mu w twarz.
-Harry, obudź się!
-Ałaaaaaaaaa! Nie mogłaś inaczej mnie obudzić?!
Spojrzałam na jego policzek. Uuuu... Był cały czerwony.. To naprawdę musiało boleć..
-Sorry...
-Co chciałaś?
Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.
-No po co mnie obudziłaś?!
-Spokojnie, Hazz. Bez nerwów. Burza jest..
-Boisz się?
-Tak trochę.. Chodź.-pociągnęłam go za rękę.
Położyłam się i poklepałam miejsce obok siebie. Położył się, a ja się do niego przytuliłam. Nigdy jeszcze nie zauważyłam jaki jest przystojny..
-Dobranoc.-powiedziałam cicho.
-To co, że prawie jest ranek..-odpowiedział mi.
-Cicho siedź.
-Awww jak miło..
-Wiem.

I tak nie usnęłam w przeciwieństwie do tego lokowatego..

1 komentarz:

  1. Nareszcie go dodałaś..Muszę ci powiedzieć, że bardzo fajnie się go pisało ^^
    I ten plaskacz dla Harry'ego.. :)

    OdpowiedzUsuń