A co mi tam Napiszę go!
I jest!
**2 godz. później**
-A oto jest plaża.-powiedział Louis wskazując na plażę.
-Co jeszcze nam pokażecie?-zapytałam.
-No tak właściwie to wszystko.-powiedział Liam spuszczając głowę.
-Aha...fajnie...to możemy już wracać?-
-Gdybyśmy pamiętali drogę to byśmy wrócili.-oznajmił mi Zayn.
-Że co proszę?! Nie pamiętacie drogi powrotnej?!-
-Spokojnie...jakoś się odnajdziemy. Najlepiej pójdźmy w prawo.-powiedział Niall, a my ruszyliśmy w prawą stronę, no może oprócz Harrego.
-Harry! W to drugie prawo!-krzyknął Alan.
-No przecież wiem.-
A jednak dobrze przeczuwałam, żeby nigdzie z nimi nie iść.
-Teraz chodźmy w lewo.-powiedział Niall nasz ,,przewodnik".
-Ja bym radziła kupić Harremu smycz.-powiedziałam.
-Czemu?-zapytali chórkiem.
-Bo znów poszedł w inną stronę.-
-Harry! Nie bądź już taką ciapą!-i znów chórek. Kilka osób, co ja wygaduję? Kilkadziesiąt osób spojrzało w naszą stronę, a Harry spokojnie zawrócił.
**Godz. 22:00**
-Już nigdy w życiu nigdzie z wami nie wyjdę.-powiedział i odebrałam kluczyk w rejestracji, po czym udałam się do ,,mojego" pokoju. Wyjęłam pidżamie po czym poszłam do łazienki wziąść szybki prysznic. 15 minut później już myłam zęby. Po tej czynności wyszłam z łazienki i podeszłam do okna. Kilka minut patrzyłam na piękny krajobraz za oknem. Uwielbiam patrzeć przez okno gdy jest burza. Z każdym grzmotem przydkie, granatowe niebo stawało się fioletowe. Gdy wreszcie ocknęłam się i spojrzałam na zegarek, doszłam do wniosku, że jest już dość późno i położyłam się na łóżko. Przykryłam się kołdrą i położyłam się na boku, twarzą do okna. No ale muszę przyznać, że nie mogłam usnąć. Po 5 minutach usłyszałam pukanie.
-Proszę.-moim oczom ukazały się loki, które były w totalnym nie ładzie. Chłopak wszedł do pokoju i zamknął drzwi.
-Mogę z tobą spać?-zapytał.
-Dlaczego?-
-Bo boję się burzy.-powiedział prawie niesłyszalnym głosem, ale ja go zrozumiał.
-Co mówiłeś?-
-Bo boję się burzy.-znów wymamrotał pod nosem.
-Co?-
-Bo boję się burzy!-prawie wykrzyczał to zdanie.
-Słyszałam za pierwszym razem. Chodź.-odkryłam kawałek kołdry i poklepałam miejsce obok siebie. On niepewnie podszedł i położył się obok. Przykrył się kołdrą i już po pięciu minutach spał i ja tak samo.
**Następny dzień**
Obudziły mnie promyki słońce wpadające do pokoju przez okno. Przetarłam rękami oczy. Leniwie podniosłam się do pozycji siedzącej. Spojrzałam na miejsce obok. On wyglądał tak słodko kiedy spał. Co ja pierdole?! Bezwładnie opadłam na poduszkę. Obróciłam się do niego plecami i dalej próbowałam zasnąć. Jednak na marne. Zamknęłam oczy.
-Amy. Wstawaj.-po pięciu minutach powiedział Harry prosto do mojego ucha. On chyba myślał, że ja śpię. -Ale ja nie śpię. Ja próbuję spać.-powiedziałam i chciałam się odsunąć, ale nie mogłam. Jego ręce obejmowały mnie w pasie.
-Ej no weź mnie puść!-krzyknęłam.
-Nie.-
-Czemu.-
-Bo ty chciałaś się odsunąć kawałek dalej, a tam był koniec łóżka i byś spadła.-uśmiechnął się szeroko. Chwilę analizowałam to co do mnie powiedział.
-No, ale jeśli chcesz to cię puszczę.-powiedział wzruszając ramionami. Nie chciałam spaść i znów coś sobie zrobić.
-Nie!-krzyknęłam kiedy brał swoje ręce i owinęłam ręce wokół jego szyi, co nie wyszło mi na dobre, ponieważ spadliśmy razem. Harry zaczął się śmiać, a ja razem z nim. Minęło pięć minut, gdy w końcu zwaliłam go z siebie i postanowiłam zobaczyć co robi brat. Wstałam z podłogi i podeszłam do drzwi.
-Gdzie idziesz?-zapytał z udawanym smutkiem.
-Jak najdalej od ciebie.-tym razem zasmucił się jeszcze bardziej.
-Ej no!-
-Żartuje.-powiedziałam i wyszłam z pokoju. Podeszłam pod jego pokój, a tak dokładnie ich. Dlaczego? Ponieważ, Alan miał wspólny pokój z Liamem i Niallem. Tak dokładnie. Dlaczego? Bo w hotelu nie mieli już wolnych pokoi. Weszłam bez pukania. Najwyraźniej opowiadali sobie kawały i nie słyszeli jak wchodzę, ale chętnie posłucham co mój brat znowu powie:
-Przychodzi pijak do domu, ale żona go nie chce wpuścić.
Puka więc do sąsiadów, a tam otwiera mu ich mały synek i mówi:
- Rodziców nie ma w domu.
- To nic, czy przyniósłbyś mi szklankę wody?
Chłopiec po chwili przychodzi ze szklanką, pijak wypił duszkiem, ale mówi:
- Przynieś jeszcze jedną.
Chłopiec przyniósł tylko pół. Na to pijak:
- Chciałem całą szklankę, dlaczego przyniosłeś pół?
- Bo do kranu nie dosięgnę, a z sedesu już wszystko wybrałem.
Niall i Liam zaczęli się śmiać.

-Hej!-powiedziałam patrząc na Nialla który zwijał się ze śmiechu na kanapie.
-O hej!-powiedział Liam, który powili się uspokajał.
-O czym gadacie?-
-A takie męskie sprawy...nie ogarniesz-powiedział Alan.
-Męskie sprawy powiadasz? A czy męskie sprawy to od dzisiaj opowiadanie kawałów?-
-Cicho...-postanowiłam wyjść ponieważ Niall zaczął mnie przerażać, a szczególnie jego śmiech.
Wróciłam do pokoju. Harry leżał na łóżku i próbował odblokować telefon. Ej zaraz chwila! To mój telefon!
-Harry oddaj to!-
-Hehe chyba śnisz!-podeszłam do łóżka i się położyłam. Przykryłam się kołdrą.
-Co ty robisz?-zapytał.
-Idę spać. Nie widać?-
-Ale jest dwunasta.-ja tylko wzruszyłam ramionami.
-No dobra masz.-powiedział oddając mi telefon.
-Dzięki.-powiedziałam i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Po tej czynności ubrałam się i wykonałam lekki makijaż. Wyszłam z łazienki. Podeszłam do Harrego i usiadłam obok niego.
-Amy?-
-Słucham?-
-Czy poszłabyś ze mną na kolację?-spojrzał mi w oczy, a ja nie wiedziałam co powiedzieć.
-Randka?-zapytałam.
-Taa...Niii...Tak! Przyjdę po ciebie o 19!-
-Ale my mamy pokoje na przeciwko.-
-Przynajmniej będę punktualny!-wykrzyknął. W jego oczach widziałam radość. W podskokach wyszedł z pokoju. Więc tak. On przychodzi o 19:00, a jest godzina 12:30. Mam czas.
**Kilka godzin później**
Ubrałam się w to:

Wykonałam lekki makijaż i nim się obejrzałam na zegarku wybiła godzina 19:00. Usłyszałam pukanie do drzwi. Podeszłam do nich otworzyłam je i wyszłam. Harry pocałował mnie w policzek na przywitanie. Chodź widział mnie kilka godzin temu.
-To gdzie idziemy?-zapytałam, gdy wyszliśmy z hotelu.
-Na plażę.-no tak mogłam się tego spodziewać, przecież to jedyne miejsce do którego zna drogę, albo i nie. Gdy byliśmy już na plaży on wziął mnie na ręce jak pannę młodą i poszedł w kierunku wody.
-O nie! Ja nie umiem pływać!-zaczęłam się wyrywać ale nic z tego.
-Jeszcze lepiej.-powiedział i się uśmiechnął. A mogłam się nie zgodzić i pewnie siedziałabym przed laptopem w pokoju hotelowym. Poczułam jak kładzie mnie na ziemię i o dziwo woda sięgała mi do kostek.
-Nienawidzę cię!-krzyknęłam.
-Ale ja wiem, że ty mnie kochasz...-uśmiechnął się, znowu.
-Pfff...chciałbyś...-Harry udawał obrażonego i usiadł na piasku. Zaśmiałam się tylko z jego zachowania i usiadłam obok. Objął mnie swoją ręką, a ja poczułam takie dziwne uczucie. Wtuliłam się w niego. Poczułam wibrację telefonu. Wyjęłam go z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz. HARRIET. Czy ona zawsze musi zadzwonić nie w tym momencie.
-Przepraszam. Muszę odebrać.-Harry pokiwał głową na znak, że rozumie. Odeszłam kawałek od niego i odebrałam.
-Hej Amy! Gdzie ty do jasnej cholery jesteś?!-
-Mówiłam Ci, że wyjeżdżam z bratem i jego znajomymi.-
-Czy ty wyjechałaś z tymi palantami, jak to mówiłaś na wakacje?-
-No tak.-
-I to z własnej woli?-
-No tak. Coś jeszcze?-
-A czemu pytasz. Robisz coś ważnego?-
-No tak.-
-A co?-
-Nieważne...-
-Ukrywasz coś Amy.-
-Ojeju...Dobra papa, zobaczymy się za tydzień.-
-Tyle mam czekać?-
-Przepraszam.-
-Papa.
Rozłączyłam się i wróciłam do Harrego. Usiadłam obok niego i znowu wtuliłam się w niego. Zachód słońca był taki piękny. Spojrzałam na loczka, a on na mnie. Chłopak pochylił się i niepewnie pocałował mnie. Odwzajemniłam jego pocałunek, co trochę dziwiło chłopaka, ale i tak wiedziałam, że się uśmiecha. Oderwałam się od chłopaka. Czy ja go kocham? Chyba tak. Czy on mnie kocha? Nie mam zielonego pojęcia.
******************************************************
Tak jak pisałam do góry macie część 3. Mam nadzieję, że nie ostatnią, a może jednak tak.
*
*
*
Jednak nie! Będzie jeszcze jedna lub więcej części! To wszystko.
**Kilka godzin później**
Ubrałam się w to:

Wykonałam lekki makijaż i nim się obejrzałam na zegarku wybiła godzina 19:00. Usłyszałam pukanie do drzwi. Podeszłam do nich otworzyłam je i wyszłam. Harry pocałował mnie w policzek na przywitanie. Chodź widział mnie kilka godzin temu.
-To gdzie idziemy?-zapytałam, gdy wyszliśmy z hotelu.
-Na plażę.-no tak mogłam się tego spodziewać, przecież to jedyne miejsce do którego zna drogę, albo i nie. Gdy byliśmy już na plaży on wziął mnie na ręce jak pannę młodą i poszedł w kierunku wody.
-O nie! Ja nie umiem pływać!-zaczęłam się wyrywać ale nic z tego.
-Jeszcze lepiej.-powiedział i się uśmiechnął. A mogłam się nie zgodzić i pewnie siedziałabym przed laptopem w pokoju hotelowym. Poczułam jak kładzie mnie na ziemię i o dziwo woda sięgała mi do kostek.
-Nienawidzę cię!-krzyknęłam.
-Ale ja wiem, że ty mnie kochasz...-uśmiechnął się, znowu.
-Pfff...chciałbyś...-Harry udawał obrażonego i usiadł na piasku. Zaśmiałam się tylko z jego zachowania i usiadłam obok. Objął mnie swoją ręką, a ja poczułam takie dziwne uczucie. Wtuliłam się w niego. Poczułam wibrację telefonu. Wyjęłam go z kieszeni i spojrzałam na wyświetlacz. HARRIET. Czy ona zawsze musi zadzwonić nie w tym momencie.
-Przepraszam. Muszę odebrać.-Harry pokiwał głową na znak, że rozumie. Odeszłam kawałek od niego i odebrałam.
-Hej Amy! Gdzie ty do jasnej cholery jesteś?!-
-Mówiłam Ci, że wyjeżdżam z bratem i jego znajomymi.-
-Czy ty wyjechałaś z tymi palantami, jak to mówiłaś na wakacje?-
-No tak.-
-I to z własnej woli?-
-No tak. Coś jeszcze?-
-A czemu pytasz. Robisz coś ważnego?-
-No tak.-
-A co?-
-Nieważne...-
-Ukrywasz coś Amy.-
-Ojeju...Dobra papa, zobaczymy się za tydzień.-
-Tyle mam czekać?-
-Przepraszam.-
-Papa.
Rozłączyłam się i wróciłam do Harrego. Usiadłam obok niego i znowu wtuliłam się w niego. Zachód słońca był taki piękny. Spojrzałam na loczka, a on na mnie. Chłopak pochylił się i niepewnie pocałował mnie. Odwzajemniłam jego pocałunek, co trochę dziwiło chłopaka, ale i tak wiedziałam, że się uśmiecha. Oderwałam się od chłopaka. Czy ja go kocham? Chyba tak. Czy on mnie kocha? Nie mam zielonego pojęcia.
******************************************************
Tak jak pisałam do góry macie część 3. Mam nadzieję, że nie ostatnią, a może jednak tak.
*
*
*
Jednak nie! Będzie jeszcze jedna lub więcej części! To wszystko.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz